W piątek wieczorem jadąc krajową ósemką zauważyłem Piotra Kuryło idącego bokiem drogi. Z tego, co słyszałem, idącego do Grecji. Zrobiłem zdjęcie, śmieszna sytuacja, bo prawdopodobieństwo takiego spotkania jest raczej równe zeru. Wrzuciłem na Insta i Facebooka, no i się posypały komentarze.
Szczerze powiedziawszy, to zdawałem sobie sprawę, że zaraz posypie się hejt na Kuryłę no i zdziwienie, jak można robić zdjęcia komuś takiemu? Pamiętam, co się działo jak Kasia wrzuciła z nim zdjęcia na swój profil. „Jak możesz sobie robić zdjęcie z tym człowiekiem”? To na początek chcę powiedzieć, że co innego robić sobie z kimś zdjęcia. Co innego cenić kogoś jako sportowca. A jeszcze co innego, cenić kogoś i podziwiać jako człowieka. I trzeba jednak umieć rozróżnić te sprawy. No i jeszcze co innego wrzucić zdjęcie kogoś idącego bokiem drogi…
Ostatnio o Piotrze głośno. Jedni go podziwiają, inni równają z błotem. Ja jestem po środku. W ogóle chcę uniknąć tutaj odnoszenia się do tego, jakim jest człowiekiem. Nie znam go osobiście a media z każdego potrafią zrobić bohatera albo wroga publicznego numer jeden. Wystarczy mieć dobry zasięg, wystarczy, że ktoś Cię czyta i Ci ufa. Spokojnie, ja nie będę tego wykorzystywał do takich celów ;)
Jako sportowca Piotra Kuryłę nigdy specjalnie nie podziwiałem. Mam szacunek do jego ciężkiej pracy, treningów, wyrzeczeń. Na pewno bardzo dużo poświęcił, dużo przelał potu, żeby być tu, gdzie teraz jest. Natomiast mnie osobiście irytuje mówienie przed biegiem, że już się niemal go wygrało. Tak było przed Wings For Life, tak było przed Badwater. I w jednym i w drugim przypadku dobrze wiedziałem, że nic z tego nie będzie. Śmieszy mnie natomiast, że na to nabierają się nawet biegacze, którzy startują w biegach ultra. W sporcie nie ma cudów i skoro życiówki Piotrka w maratonie znacznie odbiegają od najlepszych, to nie ma on z nimi szans w biegach ultra. Tłumaczenie, że to ultra a nie maraton jest bez sensu. Czym się różni taki trening do ultra na asfalcie? Może raz na jakiś czas przedłużonym wybieganiem. Uwierzcie mi, opona, trening przy kominku czy inne wymysły nic tutaj nie dadzą. Natomiast wielu osobom działają na wyobraźnię.
Natomiast nie mogę się zgodzić z oskarżeniami pod jego kątem w sprawie jego oszustw. Chyba na pierwsze miejsce wysuwa się tutaj Spartathlon, w którym zajął drugie miejsce. Przed nim był tylko Scott Jurek. Czytam, że taki postęp jest niemożliwy. Oskarżenia o doping. O zamianę z bratem na trasie. O skracanie. Dietetycy się śmieją jak słyszą, że pił tylko wodę i mleko oraz jadł chleb. Bo przecież Scott Jurek to legenda! Otóż uwierzcie mi, nie widzę nic dziwnego w tym drugim miejscu. To nie jest wynik z kosmosu i bardzo odbiega od rekordu trasy. Sam Scott Jurek to wybitny biegacz ultra, ale nie oszukujmy się, z zawodnikami pokroju Kiliana nawet nie ma czego szukać. I co jest dziwnego w tym, że pił wodę, mleko i jadł chleb? A co więcej mu było potrzebne?
Nie znoszę takich sztucznych oskarżeń. Nikt mu nic nie udowodnił. Wszystko bazuje na tym, że to mało prawdopodobne, żeby taki Kuryło zajął w tym biegu drugie miejsce. Ja w tym nic dziwnego nie widzę.
Reszta oskarżeń dotyczy przeważnie jego życia prywatnego i tego, jakim jest człowiekiem. Nie mi to oceniać. Niektóre z tych oskarżeń są moim zdaniem wyssane z palca albo mocno naciągane. Czytam o jego wyzysku, jeżeli chodzi o sponsorów. O jego nieuczciwości w stosunku do kościoła katolickiego. Jeżeli ktoś mu daje pieniądze, to jego sprawa. To nie są wasze pieniądze. Jeżeli jakiś biznesmen sponsoruje mu bieg dookoła świata, to co nam do tego?
Ale chyba najpopularniejsza jest historia z tym, że kogoś pobił. Serio, nie usprawiedliwiam tego i na pewno potępiam w tym przypadku przemoc fizyczną. Ale kurde, praktycznie każdy kogoś kiedyś pobił. Ja też się lałem nie raz w szkole, możecie od dziś nie robić sobie ze mną zdjęć. Powód tej awantury może i dla większości wydawać się prozaiczny. Ale każdy ma inny system wartości i wychowuje się w innym otoczeniu. I ktoś może zwyczajnie bardzo źle odebrać słowa o swojej żonie, która rzekomo przesiaduje z listonoszem, jak Piotrek biega za granicą.
Jeszcze raz napiszę, nie usprawiedliwiam i nie akceptuję takiego zachowania. Ale kurczę, albo oceniamy kogoś, jako sportowca albo, jako człowieka. Z drugiej strony nawet jak ocenia się kogoś, to warto robić to na podstawie jakiejś sprawdzonej wiedzy, a nie artykułu, który cały jest skierowany ewidentnie przeciw danej osobie. Dla przykładu mogę podać przykład Tysona. Żelazny Mike to osoba, o której chyba nie można powiedzieć nic dobrego. Ale przeczytajcie jego biografię, szczerą do bólu, postawcie się w jego sytuacji w miejscu, w którym on się wychowywał i odpowiedzcie sobie na pytanie, czy bylibyście lepsi? Myślę, że to samo można powiedzieć o Piotrze. Czy ktoś z Was zna tak naprawdę jego historię, system wartości, w jakich od małego był chowany?
Żeby nie było tak przyjemnie. Tak, wiem, co Kuryło zrobił ostatnio z psem. Wiem, że przywiązał go w tym upale do płotu. To jest haniebne. Jak pisałem tego posta, to historia jeszcze nie wypłynęła. Więc to jest mała aktualizacja. Ale jeszcze bardziej haniebne jest to, że postępuje tak większość mieszkańców wsi. To nie jest wyjątek, tam wszystkie te psy siedzą na łańcuchach, dostają raz na dzień miską z chlebem i mają się cieszyć. A jak dostają ją regularnie, to jeszcze powinny być wdzięczne za okazaną łaskę. Odpływam od tematu, ale trzeba walczyć z tym chamstwem i prostactwem. Tylko ponownie zadaję sobie pytanie, czy należy to łączyć z osiągnięciami sportowymi? Widzę jak wszystkie portale internetowe, ba, nawet pudelek, gazeta itd. równają z błotem sportową historie Kuryło z powodu tej sytuacji. To już nie jest obiektywna ocena, ale efekt jakiegoś zmasowanego ataku tłumu.
Jeszcze raz powtórzę, to, co zrobił jest haniebne i zasługuje na największe potępienie. Rzuciło się na niego tysiące osób, powstają grupy na facebooku. I ja mam do Was wszystkich pytanie, ilu z Was tak naprawdę kiedykolwiek pomogło jakiemuś zwierzakowi? Tak naprawdę cały rok macie to głęboko w nosie, ale, że jest historia i można się podłączyć, jako wielki wielbiciel piesków, to czemu nie? Jak Kasia albo jej siostra, która współpracuje ze schroniskiem, wrzucą zdjęcia psa do adopcji, to jest pełno komentarzy, jaki to on uroczy. Ale nikt, dosłownie nikt, nawet nie udostępni tego, żeby taki pies znalazł dom. Rzucamy teraz błotem, ale jak pojedziemy na wieś, gdzie połowa psów wisi na metrowym łańcuchu, to nikt się nie odezwie. Jesteśmy mocni w tłumie, kiedy jesteśmy bezpieczni i jeszcze możemy zaistnieć. Ale tak naprawdę praktycznie nikt z Was nigdy nie zrobił i nie zrobi nic dobrego dla czworonogów…
Ludzie się oburzają, że można zrobić komuś zdjęcie, kto kogoś pobił, kogoś opluł, kogoś wyklął a wobec kogoś był nieuczciwy. Można. Robiąc sobie zdjęcia z Ozzy Osbournem, robię zdjęcie z wokalistą Black Sabbath a nie z kolesiem, który wciągnął więcej kokainy, niż piasku, który mieści się w przeciętnej piaskownicy. Nie promuję narkomanii, alkoholizmu i zjadania głów gołębiom. Mówię „ten koleś robi świetną muzykę” (nie, nie mam zdjęcia z Ozzym, ale chciałbym). Robiąc fotkę Kuryle nie promuję znęcania się nad pasami, przemocy, chamstwa i oszustw. Mówię „zobaczcie, jaki zbieg okoliczności, spotkałem Piotrka na krajowej ósemce”. Każdego człowieka można opluć, ale można też od każdego brać, to, co najlepsze. Steve Jobs, jako człowiek był chamem do kwadratu. Jako wizjoner i manager będzie zapamiętany na wieki. Mam go skreślić? Nie, wolę czytać jego biografię i uczyć się od niego tych pozytywnych cech.
A czy Piotrek je ma? Ma na pewno, i to nie jedną. Robi szum, naciąga osiągnięcia. Prawdopodobnie wiele razy był złym człowiekiem, może dalej nim jest. Ale nie można odmówić mu ciężkiej pracy. Na żywo wygląda jak gladiator. Pokazał, że rodząc się i wychowując w odległych zakątkach Polski, można coś osiągnąć, stać się sławnym i podziwianym. Zaczął od zera, kiedy wszyscy w koło pukali się w głowę, nawet jego własne rodzina. Wybił się, zyskał szacunek za swoje osiągnięcia. Może to boli tak wiele osób, których nikt nie podziwia?
Czas na podsumowanie. Przeczytałem jeszcze raz cały tekst i w sumie można zrozumieć go, jako obronę Kuryło. Nie, to „obrona zdjęcia”. Ja Piotrka nie podziwiam, nie cenię, jako człowieka, a również jego wyczyny sportowe są mi osobiście odległe. To, co ostatnio zrobił, jest zwyczajnie chamskie, podłe i zasługuje na potępienie. Jego wybryki na pewno wiele o nim mówią. Jednak nie zamierzam wydawać osądów o jego karierze sportowej na podstawie wypowiedzi pojedynczych osób, a tym bardziej ich domysłów. Mam nadzieję, że dojdzie do Grecji i uda mu się start w kolejnym Spartathlonie. I mimo wszystko uważam, że wrzucenie jego zdjęcia, jako przypadkowego spotkania, to nic złego.