Wczoraj biegnąc przed pracę po Lesie Bielańskim stwierdziłem, że w końcu po trzech latach nauczyłem się biegać rano. Zajęło mi to trochę czasu. Kosztowało setki prób i błędów. Ale muszę przyznać, że jestem w tej chwili niemal równie mocny o 6 rano co w godzinach popołudniowych. Albo równie słaby :) Jak zwał tak zwał. W każdym razie chcę wam pokazać, o czym trzeba pamiętać, żeby rano biegało się lepiej, szybciej, skuteczniej. Bo bieganie rano wcale nie musi być takie straszne!
[list type=”check”]
- Pierwsza kwestia to w ogóle jak zmusić się do wyjścia z domu z samego rana? Prawdopodobnie jeszcze jest ciemno, a my myślimy tylko o tym, żeby pospać jeszcze dwie godziny dłużej przed pracą. No i czytając wszystkie poradniki dowiecie się, że trzeba położyć ubrania przy łóżku, przygotować buty, położyć budzik gdzieś z dala od siebie. Nie czytajcie tego, to wszystko bzdury! Nie ma na to cudownych sposobów, musi Wam się chcieć. Musicie się zmusić, mieć cel i do niego dążyć. To już prędzej powiesiłbym sobie na suficie zdjęcie z oczekiwanym czasem na maraton albo rywalem biegowym. Potrzeba porannego treningu musi wypływać z Was samych, musi być czymś zmotywowana. W innym wypadku nic nie pomoże. Uwierzcie, że potrafiłem wstać, wyłączyć wszystkie budziki w całym domu, nawet zjeść przekąskę, założyć skarpetki po czym dalej położyć się spać. No nie było siły, nie było motywacji.
- Ale już wstaliśmy, co dalej? Trzeba coś zjeść czy nie? Ale przecież z pełnym żołądkiem to ja nie dam rady! Otóż w większości przypadków nie trzeba nic zjeść. Jeżeli Wasze bieganie nie jest bardzo długie albo bardzo intensywne, to możecie iść biegać na czczo. Pewnie usłyszycie, że się nie powinno. Może i tak, ale lepiej biegać na czczo niż nie biegać. Tak samo nie powinno się biegać źle technicznie, w złym obuwiu czy po twardej nawierzchni. Nie powinno nie znaczy, że będzie lepiej jak nie pobiegamy. To po pierwsze.Po drugie ludzie pod pojęciem „zjeść przed biegiem” często pojmują jakieś śniadania w postaci miska owsianki z dodatkami. To zostawcie sobie na po biegu. Przy okazji wrzucicie świetne zdjęcia na Instagrama. Jednocześnie pobiegani i ze zdrowym śniadaniem. Sam bym zalajkował :) Przed treningiem wystarczy banan i ¼ paczki wafli ryżowych. Oczywiście to przykład, ale akurat ja często właśnie tak jem. I na tych ok. 200 kcal potrafię zrobię najtrudniejszy trening! A zjadam to na ok. 40 minut przed biegiem. Jak biegacie długo to weźcie żel albo banana na drogę i w nogi. Ja jeszcze piję kawę. Zawsze! Zwyczajnie lubię i nie zaczynam dnia inaczej. No i wypijcie jakąś wodę. U mnie to jest szklanka. Więcej o jedzeniu przed, po i w trakcie porannego biegu będzie w kolejnym wpisie.
- Trzecia złota zasada, to zasada rozbudzenia. Nie liczcie na to, ze wstaniecie i po 10 minutach będziecie biegli jak natchnieni. Zdarzają się i takie dni, nie mam pojęcia skąd się biorą, ale to loteria. Ja wstaję na ok. godzinę przed biegiem. Jestem już spakowany, żeby nie tracić czasu. Szybko jem i piję kawę. Jadę na siłownię, zostawiam ciuchy, wychodzę na zewnątrz i idę biegać. Po treningu prysznic i do pracy. Więc u mnie ta godzina to nie jest czas zmarnowany, ale czas na dojazd do pracy. Jeszcze coś przeczytam, odpiszę na kilka komentarzy i pomyślę, jakiego posta napisać :) To jest najlepsze rozwiązanie. A jak biegacie z domu. No cóż, zajmijcie się czymś przez ten czas. Radzę tylko nie czekać w łóżku bo to nie sprzyja rozbudzaniu. Wyprowadźcie psa, wyrzućcie śmieci, posprzątajcie pokój. Opcji jest wiele.
- Ok., to już taka rada z serii „musicie sami sobie z tego zdawać sprawę”. Ale bieganie rano wymaga od was tego, żeby być odpowiednio wyspanym. Jak zaczniecie wstawać wcześniej a chodzić spać tak samo, czyli o 1 w nocy, to raczej wam te biegi nie będą wychodziły.
- I to też temat na kolejny wpis, ale tutaj tylko zaznaczę. Pobiegniecie lepiej rano jak na wieczór zjecie węglowodany. U mnie jest to ok. 100 gramów czegoś co ma same węgle (płatki, wafle, pieczywo, makaron, ryż, cokolwiek). Wtedy rano chodzę jak maszynka. Jak zjem sałatę z kurczakiem i popiję Colą Zero to rano biegam jak lunatyk i czasem przysypiam na kilka kilometrów.
- Jeżeli mimo wszystko słabo Wam idzie, szuracie nogami po ziemi. Jest ciemno, a pogoda jest straszna, to możecie spróbować siłowni. Ustawiacie jakąś prędkość i wtedy musicie biec z taką szybkością, inaczej zjedziecie. Problemem rano często nie jest brak sił, ale właśnie taki stan uśpienia, gdzie nie jesteśmy w stanie skutecznie przebierać nogami. Taśma na bieżni nam w tym pomoże i jednocześnie przyzwyczai do porannych biegów.
- I na koniec, nie od razu Rzym zbudowano. Przyzwyczajenie organizmu do porannych biegów, w sytuacji, gdzie nie byliście rannymi ptaszkami, trochę potrwa. Może potrwać naprawdę długo. Ale się da, trzeba tylko chcieć i pomagać sobie trzymając się powyższych punktów.
Na koniec pozostaje mi życzyć powodzenia i wytrwałości w porannych biegach. I jeszcze jedno. Jak uda Wam się przełamać teraz, kiedy jest ciemno i zimno, to w lato bieganie o świcie będzie dla Was przyjemnością :)




