
Pierwsze kilometry. Jeszcze z Wojtkiem i Tomkiem. Nie zawsze było płasko, ale ogólnie profil trasy sprzyja szybkiemu bieganiu.

Już tylko z Tomkiem. Muszę przyznać szczerze, że nie wierzyłem w to, że zrobi aż 67 kilometrów. Znakomity wynik! Gratulacje Tomek!

Łapałem tyle wody ile mogłem. Piłem, polewałem się, ale to i tak było za mało. Odwodnienie było największym problemem na tym biegu.

Tego momentu nie zapomnę. Już mocno znudzony zobaczyłem Olę jadącą na rowerze z aparatem. Obejrzałem się, uśmiechnąłem i krzyknąłem „tylko rób ładne zdjęcia” :) Robi znakomite, co zresztą widać.

Na moim FanPage na Facebooku nikt nie wierzył, że tutaj dobiegnę. Nie wierzyłem ja sam, więc mogę Wam wybaczyć :)

Adam, super z Ciebie gość. Mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy. Trzymam kciuki za Twoje sukcesy!

Artur Jabłoński, czarny koń tych zawodów, trzecie miejsce rzutem na taśmę! Cała czołówka szczerze sobie gratulowała na mecie. Każdy z nas wiedział, ile wysiłku kosztował ten bieg.






